niedziela, 30 stycznia 2011

risotto z krewetkami i szparagami

Po makaronach przyszła pora na risotto. Takie wykwintne. Nieźle musiałam się naszukać surowych krewetek. Niby wszędzie są mrożone, ale te różowe, poddane już obróbce termicznej. Jak się takie gotuje lub smaży poraz drugi, stają się gumowate, a poza tym nieładnie pachną. Nawet mój kot ich nie tknie. No i druga sprawa to szparagi :( musiałam użyć takich ze słoiczka, ale jak znajdziecie mrożone, to będzie smakowało znacznie lepiej. Chyba, że chce się komuś poczekać na świeżynki do lata :)

Risotto z krewetkami i szparagami
Składniki dla 4 osób:
500 g surowych krewetek (mogą być koktajlowe)
3 szklanki bulionu drobiowego (zawsze mozna go zastąpić rozpuszczoną kostką rosołową)
3 szklanki wody (a właściwie to 4)
10 g masła
łyżka oliwy
1 cienko pokrojona mała cebula
2 szklanki ryżu arborio (400 g)
1/2 szklanki wytrawnej sherry (możecie też użyć białego wytrawnego wina, ja z koleji zmieszłam nalewkę mandarynkową z czerwonym octem winnym ze śliwek - generalnie trzeba dać coś, co zaostrzy smak ryżu)
dodatkowo 10 g masła
dodatkowo 2 łyżeczki oliwy
2 rozgniecione ząbki czosnku
500 g grubo pokrojonych szparagów
1/3 szklanki grubo utartego parmezanu
1/2 szklanki grubo siekanej bazylii

Do garnka wlej bulion i wodę. Zagotuj, zmniejsz ogień i gotuj pod przykryciem na najmniejszym ogniu. W międzyczasie w rondlu z grubym dnem podgrzej masło i oliwę, usmaż cebulę i czosnek. Dodaj ryż i dokładnie wymieszaj. Dolej sherry lub innego alkoholu, który wybrałeś i gotuj na malutkim ogniu, aż płyn zostanie wchłonięty przez ryż. Przez cały czas gotowania (ok. 35 minut) ryż trzeba mieszać i pilnować, aby się nie przypalił.
Dolej 1/2 szklanki bulionu i podgrzewaj, aż zostanie wchłonięty. Wlewaj bulion stopniowo, po 1/2 szklanki, aż kolejne dawki płynu zostaną wchłonięte przez ryż. Gotowanie powinno trwać, aż ryż będzie miękki. U mnie wyszło tak, że bulion się skończył, a ryż był jeszcze twardy, więc dolałam jeszcze dwa razy po pół szklanki wody.
Na patelni podgrzej dodatkową porcję masła i oliwy. Usmaż krewetki z czosnkiem, mieszając, aż mięso krewetek zmieni kolor. Ugotuj szparagi w wodzie lub na parze. Jeśli masz ze słoiczka, odcedź i podgrzej chwilę z krewetkami. Dodaj krewetki, szparagi, ser i bazylię do risotto i delikatnie wymieszaj. Smacznego!





panna cotta z pieczonymi brzoskwiniami

Dziś deser specjalny, zaczęłam go robić juz wczoraj wieczorem i nie mogłam się doczekać, więc dobrałam się do niego przed obiadem. Najlepiej zacząć go przygotowywać wieczorem poprzedniego dnia, bo deser długo tężeje. Bardzo kaloryczny i sycący, ale pyszny. O smaku domowych lodów waniliowych z prawdziwą wanilią i śmietaną. Nie wiem jak znajdę miejsce na risotto, którego w sumie też nie mogłam się doczekać. Trzeba było chyba zrobić o połowę mniejsze porcje :)


Panna Kota :)
jako, że ze śmietanki, moja kicia też by go chętnie zjadła

Składniki na 4 duże porcje lub 6 małych:
500 ml śmietany 36%
1 i 1/4 szklanki mleka
1 laska wanilii
1/3 szklanki drobnego cukru
2,5  łyżeczki żelatyny
otarta skórka z 1 cytryny
2 brzoskwinie
1/4 szklanki brązowego cukru
1/3 szklanki nalewki mandarynkowej (przepis znajdziecie niebawem na blogu)

Wymieszaj w rondelku śmietanę, mleko, biały cukier, żelatynę, skórkę z cytryny oraz przepołowioną wzdłuż laskę wanilii. Ziarenka z wnętrza laski możesz zebrać końcówką noża i wrzucić do rondla osobno, aby od razu uwolnić cały aromat. Podgrzewaj na małym ogniu, aż mikstura stanie się gorąca. Odstaw do wystudzenia. Przecedź przez sitko i wlewaj do foremek, kieliszków lub salaterek do połowy wysokości. Przykryj folią i włóż do lodówki na noc lub min. 6 godzin.
Przed podaniem przygotuj pieczone brzoskwinie. Rozgrzej piekarnik do temp. 200-220 stopni C. Włóż pokrojone w grube plastry brzoskwinie do naczynia żaroodpornego, skórką do dołu. Posyp brązowym cukrem i skrop nalewką mandarynkową. Piecz przez 15 minut, aż się lekko zrumienią i zmiękną. Lekko ostudź, ale jeszcze ciepłe nakładaj na zimny deser i tak podawaj. Ja bardzo lubię w deserach połączenie zimnego z ciepłym. Smacznego!

lasagne

Wrzucam przepis na bardzo smaczną i szybką lasagne z sosem bolognese. Uwielbianą potrawę mojego męża. Ja osobiście ubóstwiam ją przekładaną dodatkowo sosem beszamelowym, ale wtedy już nie jest taka szybka, dlatego wersję biało-czerwoną robimy niestety dość rzadko. Lasagne jadłam pierwszy raz w życiu w Duerren, lange lange her, kiedy w Polsce ludzie tylko o niej słyszeli, a makaron i forma do lasagne były prawie nie do zdobycia. Przywiozłam wtedy do Polski płaty makaronu, pełną głowę włoskich przepisów i zrobiłam popisowe danie dla rodziny(werję z beszamelem). Wszyscy oczywiście byli zachwyceni.
Miłość do kuchni włoskiej zakiełkowała u mnie właśnie w Duerren. Dzięki pewnej "Azji" zagustowałam w oliwkach, poznałam smaki caprese, lasagne, zapiekanych cammembertów, prawdziwej pizzy i vinegrett, tak innych niż znienawidzone wtedy przeze mnie mielone, schabowe z ziemniakami, buraczkami i tłuste pieczenie. Oczywiście dziś nie mam im nic do zarzucenia :) Wszystkie poznane potrawy musiały mieć konfrontację z polską rzeczywistością, nieźle musiałam kombinować, aby zrobić coś z niczego, a niby komunizmu już nie było...? Dziś bez problemu jadę na zakupy do mojego ulubionego marketu i muszę mieć listę zakupów, żeby nie zwariować od nadmiaru produktów.

Lasagne bolognese
Składniki:
opakowanie makaronu do lasagne
0,5 kg mięsa mielonego
1 cebula
2 ząbki czosnku
przecierane pomidory z kartonika (500 ml)
20 dag potartego sera
1 starta marchewka
1 łodyga selera naciowego drobno pokrojona
sól, pieprz
oregano
bazylia
dodatkowo zioła prowansalskie
3 łyżki oliwy

Na patelni rozgrzać łyżkę oliwy, podsmażyć mięso, posiekaną cebulę. Wycisnąć do tego ząbki czosnku, przyprawić solą, pieprzem i suszonymi ziołami. Dodać startą marchewkę, seler, poddusić 10 minut na małym ogniu. W tym czasie zagotować w szerokim garnku wodę z solą i włożyć na 3 minutki makaron, wyjąć i opłukać go na druszlaku pod zimną wodą. Zalać pomidorami. Można dolać pół szklanki wody, aby sos nie był zbyt gęsty. Zagotować.
W płaskim naczyniu do lasagne, wysmarowanym uprzednio oliwą, układać warstwami sos i makaron. Na sam spód i na górę dajemy sos. Posypujemy startym serem i odrobiną przypraw i zapiekamy w 180 stopniach ok. pół godziny. Smacznego!



sobota, 29 stycznia 2011

muffiny z czekoladą

Coś dobrego do poobiedniej kawy. Cieplutkie muffinki z suszonymi owocami i polewą czekoladową. 16 sztuk rozeszło się w godzinkę, więc radzę zrobić ich przynajmniej 2 blaszki. Z podanych składników wyszło 10 sztuk babeczek i 6 sztuk mini keksów (znacznie większych niż tradycyjne muffiny).



Muffiny z czekoladą

Składniki: 2 szklanki mąki pszennej
niepełna szklanka cukru
1,5 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki soli
1/2 szklanki wody
1 mały jogurt naturalny
1/3 szklanki oleju roślinnego
1 łyżka amaretto
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
pół szklanki suszonych owoców (żurawiny, truskawki, jabłka)
duża tabliczka mlecznej czekolady

Piekarnik nagrzać do 175 stopni. Foremki na babeczki wysmarować olejem, foremkę na mini-keksy wyłożyć papierem do pieczenia. Jeśli macie formę na muffinki, najlepiej wyłożyć ją papierowymi papilotkami. Ja dziś ich niestety nie dostałam.
Mąkę przesiać do miski, dodać cukier, sodę, sól, wymieszać. W drugiej misce wymieszać płynne składniki. Zrobić wgłębienie w misce z mąką i wlać w nie płynne składniki. Delikatnie połączyć składniki mieszając trzepaczką. Na koniec dorzucić suszone owoce i wymieszać.
Foremki napełnić masą do połowy.  Wstawić do piekarnika i piec przez 25 minut. Po tym czasie patyczek wetknięty w środek będzie suchy. Rozpuścić czekoladę w mikrofalówce (ok. 2-3 minuty przy 250 W) i polać nią muffiny. Najlepiej smakują jeszcze ciepłe! Można ich pochłonąć mnóstwo :)

Zrazy domowe

Sobotni obiad na telefon. Zadzwonić do mamy, zaprosić ją na muffiny w zamian za zrazy. Zrazy przyjeżdzają po 3 godzinach jeszcze cieplutkie. Przepis na zrazy mojej mamy:


Zrazy domowe
Składniki:
1,7 kg wołowiny na zrazy
20 dag boczku wędzonego pokrojonego w kostkę
1 cebula pokrojona w kostkę
2 ogórki kiszone pokrojone w kostkę
1 kostka rosołowo-wołowa
sól, pieprz
łyżka mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej
słoiczek musztardy rosyjskiej lub sarepskiej
olej do smażenia

Mięso umyć, pociąć na plastry, rozbić tłuczkiem, posypać pieprzem i solą (mimo, że solimy wołowinę przed obróbką termiczną, zrazy i tak są mięciutkie). Posmarować z jednej strony musztardą, włożyć boczek, ogórek, cebulę, zwinąć i spiąć wykałaczką. Odpiec na patelni z każdej strony, przełożyć do brytfanki, zalać wodą do przykrycia zrazów. Dorzucić kostkę wołową, łyżeczkę kawy i dusić pod przykryciem 2 godziny, aż zrazy zmiękną, uzupełniać wodę. Mąkę ziemniaczaną  rozpuścić w niewielkiej ilości wody i wymieszać z sosem. Poczekać, aż się zagotuje i gotowe!

czwartek, 27 stycznia 2011

sałatka do lunch boxu

Czy są składniki, które można łączyć tylko zgodnie z jakąś tam konwencją kulinarną? Pewnie i takie istnieją, ale dlaczego się ograniczać? Sałatki są idealnym sposobem  na eksperymenty harmonijnego łączenia smaków. Rzadko robię sałatki według przepisu, raczej staram się wykorzystać to, co mam w lodówce i pokombinować. Zabieram takie cuda to pracy, żeby urozmaicić sobie jadłospis, kiedy cały dzień jestem poza domem i nie mam jak, zjeść czegoś porządnego. Moje sałatki lunchboxowe muszę być syte i multiwitaminowe.

Sałatka do lunch boxu
Składniki:
1 awokado
1 duży pomidor
4 serca karczochów z oleju
1 kulka mozarelli z wody
pół małego słoika korniszonków
pół słoiczka czarnych oliwek
3 łyżki oliwy extra virgin
3 łyżki sosu do sushi
pieprz, sól
suszone oregano

Awokado obieramy ze skórki, kroimy w ukośną kostkę. Z pomidora usuwamy skórkę, usuwamy gniazda nasienne, kroimy w kostkę. Karczochy odsączamy z oleju, kroimy wzdłuż na 4 części, mozaręllę i korniszonki w słupki, oliwki na połówki. Skrapiamy oliwą, sosem, doprawiamy do smaku i bardzo delikatnie mieszamy. Wszystkie sładniki są delikatne w smaku, więc korniszony wybijają się na pierwszy plan i zaostrzają całą sałatką. Smacznego!

niedziela, 23 stycznia 2011

fettuccine carbonara

Goście, goście...

a co dla wygłodniałych gości? Fettuccine chili z sosem carbonara na mój własny sposób. Nie lubię carbonara z boczkiem, zawsze go wybieram, a w moich przepisach zastępuję szybką prosciutto, albo tak jak dziś alpejską szynką z Tyrolu. I aby carbonara nie było za nudne w smaku, użyłam makaronu fettuccine z płatkami chili.

Fettuccine carbonara
dla 4 osób:
pół dużego opakowania makaronu fettuccine z chili
250 g szynki alpejskiej tyrolskiej
400 ml słodkiej smietanki 18%
2 żółtka
kawałek gorgonzoli
50 g tartego parmezanu
łyżka oliwy z oliwek
sól, pieprz
gałka muszkatołowa
suszony koperek


Wstaw garnek wody z płaską łyżeczką soli. Na patelni rozgrzej oliwę, smaż na niej na małym ogniu pokrojoną w paseczki szynkę, aż stanie się chrupiąca. Kiedy woda w granku zacznie wrzeć, wrzuć makaron, nastaw minutnik na 8 minut i gotuj na małym ogniu, od czasu do czasu mieszając.
Szynkę na patelni zalej śmietanką, dodaj dwa zółtka, tary parmezan, pokrojoną w kostkę gorgonzolę i podgrzewaj na małym ogniu, aż ser się rozpuści, a sos będzie gładki. Dodaj szczyptę gałki muszkatołowej, łyżeczkę suszonego koperku i pieprz do smaku. 
Makaron odcedź, wymieszaj z sosem i podawaj gorący! Smacznego!


piątek, 21 stycznia 2011

caprese z mignon

Wróciłam wieczorem z podróży... zbyt głodna, aby iść tak po prostu spać i zbyt zmęczona, aby gotować kolację. W takich sytuacjach najszybciej zrobić sobie nieomalże dwuskładnikową sałatkę caprese. Aby była bardziej sycąca zjadłam ją z mini-salami mignon i pieczoną bułką kukurydzianą. Mhmm, pyszności! Salami mignon to włoska bardzo twarda kiełbasa wieprzowa.W smaku delikatna, nie tak słona jak inne gatunki salami. Przypomina w przekroju naszą polską metkę i może trochę w smaku też. Ma sporo tłuszczu. Świetnie komponuje się z pomidorami, oliwkami, czy też czerwonym półwytrawnym winem.
Przygotowanie dania zajęło mi 10 minut, a jedzenie...hmm, najwyżej 5 :) I od razu odzyskałam siły, więc wieczór może być jeszcze dłuuugi. 

Caprese z mignon

Składniki:
1 kulka mozarelli z wody
1 duży pomidor
garść bazyli (miałam zamrożone listki)
kilka czarnych oliwek
2 łyżki oliwy extra virgin
2 łyżki sosu do sushi (to mój mały wymysł zamiast octu winnego)
sól, pieprz

Najpier włożyłam bułkę kukurydzianą do pieca nastawionego na 250 stopni z termoobiegiem na 10 min. W czasie jej przypiekania zdążysz zrobić sałatkę. Kroimy mozarellę i pomidora w plastry, układamy na przemian na talerzu. Posypujemy bazylią, połówkami oliwek. Moja dzisiejsza sałatka nie była artystyczna, za względu na pośpiech przez atakujący mnie głód. Skrapiamy oliwą i sosem do sushi. Sos delikatnie zaostrza smak potraw, jest słodkawy. Uwielbiam go do świeżych sałat. Wypróbujcie! Uważam, że z oliwą smakuje lepiej niż niejeden vinegret. Doprawiamy solą, pieprzem i gotowe :) Aha, nie zapomnijmy o naszej bułce z pieca!


czwartek, 20 stycznia 2011

golonka w kapuście i ziemniaki z pieca

Oj , nie mam apetytu ostatnio :( Nie licząc apetytu na czekoladę :) Na obiad musiało byc naprawdę coś pysznego, żebym zjadła więcej niż dwa kęsy z przymusu. Zatem nastał najwyższy czas, żeby odmrozić goloneczkę!!!

Golonka w kapuście i ziemniaki z pieca
Składniki: 
1 duża golonka 
30 dag kiszonej kapusty
1 duża potarta marchew 
mała cebula
ząbek czosnku
mielona papryka czerwona
sól, czarny pieprz mielony
czarny pieprz w ziarnach
majeranek
kolendra
kilka listków laurowych
ziarna ziela angielskiego
chili
imbir
gorczyca
seler
cukier
pół cytryny
łyżka octu winnego

Ziemniaki:
1 kg ziemniaków
rozmaryn
kminek
sól
zioła prowansalskie

Udało się nam kupić czyściutką golonkę bez szczeciny, której nie cierpię opalać. Jeśli jednak na skórze będą jakieś włoski, trzeba je opalić nad palnikiem i mięso umyć. W dużym garnku gotować golonkę 2 godziny w wodzie z 3 listkami laurowymi, kilkoma ziarnami ziela angielskiego, pół łyżeczki soli i kilkoma ziarnami czarnego pieprzu. To łatwy sposób, by ominąć kilkudniowe peklowanie golonki. Po ugotowaniu z golonki łatwo odejdzie skóra, którą wyrzucamy. Golonkę wkładamy do spacjalnego rękawa do pieczenia, solimy i obsypujemy przyprawami: rozgniecionym ząbkiem czosnku, mieloną czerwoną papryką,  czarnym pieprzem, majerankiem, kolendrą, kilkoma pokruszonymi listkami laurowymi, ziarnami ziela angielskiego, chili, imbirem mielonym, gorczycą, pokruszonymi liśćmi selera naciowego, cukrem, skrapiamy cytryną i octem winnym. Wszystkich przypraw dajemy mniej więcej po pół łyżeczki. Dorzucamy do worka kiszoną kapustę, tartą marchewkę i poszatkowaną cebulę. Zamykamy worek, obtaczamy dokładnie golonkę i odstawiamy na godzinę. Rękaw z mięsem wkładamy do naczynia żaroodpornego i pieczemy 1,5 h w temperaturze 180 stopni.  
W międzyczasie gdy gotowała nam się golonka, myjemy dokładnie ziemniaki, gotujemy w osolonej wodzie w mundurkach ok 20 min. Pod koniec czasu pieczenia golonki, kroimy ziamniaki wzdłuż na pół, posypujemy przyprawami i pieczemy na blaszcze obok naszej goloneczki ok pół godziny w temp. 180 stopni. 

Długo zastanawiałam się jakie wino do golonki...? Trudny temat. Poczytałam, poszperałam i okazuje się, że poczciwe wytrawne Chianti. Mieliśmy Corte Alle Mura, 2007. Charakterystyczne włoskie czerwone o harmonijnym, pełnym smaku i zdecydowanym bukiecie zapachowym. Należy podawać w temp. 16-17 stopni.  

sobota, 15 stycznia 2011

mini keksy z bananami

Zakupiłam dziś przypadkiem bardzo fajną formę na mini-keksy i od razu musiałam ją wypróbować. Uwielbiam jeszcze ciepłe ciasta do popołudniowej herbaty. A na takie mogę sobie pozwolić tylko w weekendy. Wiem, starzeję się :) Kręcenie ciast w sobotnie popołudnie zamiast wypadu do kina lub szykowania się na wieczorną imprezę. Staję się nudziarą, ale nie przeszadza mi to wcale. Dla tych słodkich chwil, mogę spędzić każde popołudnie w domu, a na pewno zimowe popołudnie...

Mini-keksy z bananami

Składniki na 6 mini-keksów:
4 jajka
szklanka cukru
szklanka mąki
czubata łyżeczka proszku do pieczenia
szklanka zarodków pszennych
banan

Żółtka oddzielić od białek. Białka ubić ze szczyptą soli na sztywno. Zatrudniłam do tego zadania M., żeby wyrabiał sobie mięśnie. Po troszeczku dosypywać cukru i dalej ubijać. Dodawać po jednym żółtku i ubijamy, ubijamy, ubijamy. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, dosypywać do białek i dokładnie wymieszać, najlepiej trzepaczką lub mikserem. Dalej dosypać zarodków pszennych i także wymieszać. Ciasto dzięki zarodkom staje się odżywcze, ma dużo błonnika i nie gryzie mnie przynajmniej sumienie liczące kalorie.
Foremki wyłożyć papierem do wypieków i nałożyć łyżką do każdej ciasto. Ten moment jest najtrudniejszy. Papier nie chce "siedzieć" w foremkach przed napełnieniem, ciasto jest gęste i lepi się do papieru,  ale jakbyście go nie nałożyli, keksy i tak wyjdą piękne. Podczas pieczenia wszystko się samo uformuje i zakończy happy endem. Stuknijcie parę razy blaszką o stół, aby ciasto się choć trochę dopasowało do foremek. Czas na owoce: ja położyłam na każdym keksie 2 plastry banana, ale równie dobrze mogą to być maliny, wiśnie, brzoskwinie, śliwki, bakalie i co tylko sobie wymyślicie. Taki uniwersalny przepis. Wstawiamy formę do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na ok. 35 minut. Jeśli ciasto się zrumieni, sprawdźcie patyczkiem w każdej foremce, czy  nie jest mokre.
Smaczengo! 

grilowane naleśniki z karczochami

Jak się wstaje w soboty w południe, trzeba wymyślić coś w rodzaju śniadanioobiadu. Ponieważ zostały mi cztery wcześniej nasmażone wytrawne naleśniki, trzeba było upichcić tylko farsz. Podgrzać na grilu i gotowe!


Naleśniki z karczochami

Składniki:
4 naleśniki z ciasta wytrawnego (przepis znajdziecie na moim blogu)
2 karczochy z oleju
4 pieczarki
pół papryki czerwonej
2 łodygi selera naciowego
8 plasterków goudy
łyżka oleju rzepakowego
pieprz, sól

Na patelni grilowej rozgrzewamy olej, dorzucamy pokrojoną w plasterki łodygę selera, umyte pieczarki, także pokrojone w plasterki. Paprykę kroimy w paseczki i smażymy razem z pozostałymi warzywami. Jak pieczarki zbrązowieją, a papryka zmięknie, dodajemy pokrojone w grube kawałki karczochy. Doprawiamy.
Farsz nakładamy na naleśniki, do każdego z nich wkładamy po 2 plasterki sera i złożone na pół podpiekamy na grilu elektrycznym, około 3 minuty z każdej strony, aż ser się stopi i sklei nam naleśniki. Ciasto naleśnikowe nie może być ani za cienkie, bo musi wytrzymać ciężar farszu na grilu, ani za grube, bo naleśnik pęknie przy składaniu na pół.  Można podać z sosem pomidorowym, majonezowo-ketchupowym lub każdym innym wg Waszego uznania. Smacznego!

piątek, 14 stycznia 2011

łosoś z grila

Soczysty, aromatyczny, taki był nasz dzisiejszy obiad. Dla nie/wymagających...

Łosoś z grila

Składniki na 3 osoby:
1 kg tuszy z łososia
pieprz, sól
pół cytryny
oregano
suszony koperek
2 łyżki oleju rzepakowego

Łososia skrobiemy z łusek, myjemy, kroimy na spore kawałki. Lekko smarujemy olejem, aby nie przywarł do grila. Przyprawiamy sokiem z cytryny, solą, pieprzem, oregano, suszonym koperkiem. Smażymy na rozgrzanym grilu elektrycznym po 5 minut z każdej strony.

Ja podałam go z blanszowaną marchewką i brokułami. Był tak soczysty, że pływał w sosie własnym :) 




wytrawne naleśniki

Wczorajsza obiadokolacja to była jazda bez trzymanki. Mój pomysł na fritattę w naczyniu żaroodpornym eksplodował w dosłownym tego słowa znaczeniu. Jeszcze dziś znajduję kawałki szkła w kuchni i przyschnięte plamy z jajek na ścianach. Pamiętajcie, jak fritatta, to tylko na patelni! A pachniało tak pięknie...  buuu No ale M. uratował sytuację i zamówił party plater z noodle hut (chicken balls w cieście, krewetki w cieście, pikantne skrzydełka i spring rollsy). Kto wie, o jakim lokalu mowa, powinien spróbować. Polecam np. jak wpadną niespodziewani goście. Do przegryzienia do piwka, winka, czy czegoś mocniejszego
Dziś za to, coś z patelni hahaha  Nasmażyłam sporo wytrawnych naleśników, tak żeby starczyło jeszcze na jutro dla M. Dla siebie mogłam poszaleć z szpinakiem i niebieskim serem, a jutro pokombinujemy wersję z pieczarkami, papryką, karczochami, suszonymi pomidorami i żółtym serem. Jak się sprawdzą, też wrzucę przepis.

Naleśniki ze szpinakiem i lazurem
Składniki na ciasto (ok. 10 naleśników):
30 dag mąki
2 jajka
0,5 l mleka
woda (może być gazowana)
sól
suszony koperek
kurkuma
curry
olej rzepakowy do smażenia

Farsz:
szpinak (najlepiej opakowanie świeżego, ale ja dziś miałam mrożony)
kawałek niebieskiego sera
2 ząbki czosnku
pieprz, sól, gałka muszkatołowa
łyżka masła

Do składników na naleśniki mieszając, dolewamy tyle wody, aby ciasto było lejące. Przypraw dodajemy po dużej szczypcie, dzięki kurkumie i curry ciasto będzie żółciutkie. Wg mojego przepisu naleśniki wychodzą dość grube i mięsiste. Smażymy naleśniki na odrobinie rozgrzanego oleju.
W międzyczasie podsmażamy na masełku szpinak. Jeśli był mrożony, staramy się odlać nadmiar puszczonej wody. Przyprawiamy solą, pieprzem, gałką muszkatołową oraz wciskamy dwa zabki czosnku. Mieszamy. W tym momencie można dodać pokrojony w kostkę niebieski ser, aby się roztopił ze szpinakiem. Ja jednak wolę go położyć na naleśniku w kawałkach.
Szpinak wędruje na naleśnik, na to ser. Naleśnik składamy, jak nam się podoba i polewamy jogurtowym sosem czosnkowym.

toskańska zupa fasolowa

Dziś podaję przepis z mojego włoskiego tygodnia na kolejną zupę, która gotuje się sama. Czas jej przygotowania to 15 minut. Składniki jak na fosolówkę są zaskakujące, ale zapach roznoszący się po domu jest identyczny jak tradycyjnej polskiej zupy fasolowej. Zimą, fasola jest idealnym uzupełnieniem diety w białko i minerały, a potrawy na bazie fasoli, zwykle są mocno rozgrzewające.
Jeśli chodzi o smak...oceńcie sami. Dla nas była przepyszna!

Toskańska zupa fasolowa

Składniki:
2 łyżki oliwy (użyłam oleju rzepakowego)
3 średnie grubo posiekane cebule (dałam jedną)
2 rozgniecione ząbki czosnku
200 g grubo pokrojonego szpeku (dałam bekon)
2 średnie grubo pokrojone marchewki
2 oczyszczone i grubo pokrojone łodygi selera
2 puszki krojonych pomidorów (2 x 400g)
1/4 grubo poszatkowanej średniej kapusty włoskiej
1 średnia grubo pokrojona cukinia
2 gałązki świeżego tymianku (dałam 2 łyżeczki suszonego)
2 szklanki bulionu wołowego (u mnie 2 kostki wołowe)
2 litry wody (nalałam w garnku do pełna ok. 3l)
1 puszka fasoli borlotti z puszki (400g)
ciabatta lub inne pieczywo

W garnku podgrzej oliwę. Włóż cebulę, czosnek i szpek. Podsmaż, często mieszając, mniej więcej 5 min, dopóki cebula nie zmięknie.
Dodaj marchew, seler, nieodsączone pomidory, kapustę, cukinię, tymianek, bulion i wodę. Doprowadź do wrzenia i gotuj bez przykrycia na małym ogniu przez 1,5 h.
Dodaj fasolę, gotuj na małym ogniu bez przykrycia mniej więcej 20 min.
W międzyczasie zrób grzanki z chleba. Zupę przypraw solą, pieprzem do smaku.
Połączyliśmy włoską fasolową  z argentyńskimi smakami - Rincon del Sol,  z winnic Shiraz-Malbec. Oczywiście czerwone półwytrawne 2010, otrzymywane z ręcznie zbieranych winogron. Doskonałe do czerwonych mięs, serów i dań z sosem z pomidorów, więc podkreśliło smak i naszej toskańskiej fasolowej. Najlepsze jest to, że M. dorzucił do swojej porcji kiszoną kapustę i smakowało doskonale. To dopiero kuchnia fusion  hehe 

gulasz z wołowiny

Męski punkt widzenia...

Jak to dobrze wrócić do domu po ciężkim dniu w pracy i mieć podany ciepły,  smaczny obiad. M. często pichci i całkiem dobrze mu to wychodzi. Eksperymentuje, wrzuca do garnka wszystko, co ma pod ręką i wychodzą z tego tradycyjne polskie dania, mimo mieszanki curry z tabasco lub ketchupu z chrzanem. Dziś przedstawiam jego dzieło.

Gulasz z wołowiny
Składniki:
1 kg wołowiny
3 ogórki kiszone
1 duża marchew
15 dag boczku
pół papryki czerwonej
1 cebula
2 ząbki czosnku
Przyprawy: pieprz, sól, oregano, zioła prowansalskie, rozmaryn, majeranek, bazylia, tymianek, estragon 
łyżka oleju
Wołowinę kroimy w kostkę. Kroimy wzdłuż scięgien, inaczej będzie twarda. Dobrze jest też potrzymać ją wcześniej z dzień w lodówce w marynacie. Siekamy czosnek i cebulę, dodajemy razem z wszystkimi ziołami do mięsa (nie solimy!). Dobrze nacieramy.
Odstawiamy do lodówki na tyle czasu, ile po prostu mamy w nadmiarze. Jeśli nam się śpieszy, od razu obsmażamy mięso na patelni z rozgrzanym olejem. Wkładamy do garnka. Na patelni obsmażamy boczek i paprykę, także dodajemy do garnka. Na patelnię nalewamy pół szklanki wody, podgrzewamy, żeby zebrać pozostałe aromaty z patelni i zalewamy mięso. Uzupełniamy wodą do zakrycia mięsa i gotujemy pod przykryciem na małym ogniu do przyjścia żony z pracy (u M. wyszło ok. 2 h). W trakcie kontrolować, czy nie trzeba dolać wody. Na 45 minut przed końcem gotowania dodajemy pokrojoną wg uznania marchewkę i ogórki kiszone. Pod koniec gotowania zaciągnąć mąką (3 łyżki mąki tortowej roztrzepać w słoiczku z wodą, dolać do gulaszu). Trzeba jeszcze podgotować. I na koniec solimy do smaku. Podajemy z gotowanymi ziemniaczkami, marynowanymi grzybkami (u nas M. robił opieńki), surówkami z kapusty i z czym dusza zapragnie. Koniecznie zimne piwo :)

Po dobrym posiłku, jako że nie jestem zwolenniczką piwa, dobrałam sobie lekkie półwytrawne różowe wino cote na wieczór, produkowane w Winnicach Slavyantsi. Winnice te leżą w dolinie róż należącej do regionu Niziny Trackiej.
Cats do not go for a walk to get somewhere but to explore
Sidney Denham
  
To motto z etykiety. Ciekawe jak się ma do naszej kotki, która jak Filemon wyleguje się na rozgrzanym kuchennym piecu...

zupa straciatella

Z czym kojarzy Ci się straciatella? Mi do tej pory tylko z kawałkami czekolady w lodach lub cieście.
A tu proszę, ZUPA nie mająca z czekoladą nic a nic wspólnego. A dokładniej rosół z drobniutkimi lanymi włoskimi kluseczkami. Gotuje się zaledwie w 10 minut! Może być pierwszym daniem obiadowym, kolacją, małym conieco w ciągu dnia, jak ulał nadaje się do zabrania w termosik do pracy.

 Straciatella
Składniki:
4 jajka
pół szklanki tartego parmezanu (40g)
1,5 l bulionu z kury (dałam 2 kostki rosołowe)
pęczek posiekanej natki pietruszki (dałam cały pęczek)
pół łyżeczki gałki muszkatołowej

Lekko ubij jajka z serem, aż utworzą jednolitą masę. Wlej bulion do dużego rondla i doprowadź do wrzenia. Zdejmij z ognia, stopniowo dodaj miksturę z jaj, wciąż mieszając. Umieść ponownie rondel na małym ogniu, gotuj ok. 5 minut, ciągle mieszając. Zmieszaj z natką pietruszki i gałką muszkatołową. Do zupy można wg mnie dodać przeróżne składniki. Jak bym zasmakowała w grzankach. Wiem też, że niektórzy dodają do jajek ok. 2 łyżek kaszy mannej. W takiej wersji na pewno tez spróbuję.

bruschetta

Kuchnia włoska...

Marzy mi się podróż do Włoch. Podróż kulinarna, z prawdziwego zdarzenia, wędrując szlakami winnic, dojrzałych serów i pachnącej szynki. Póki co, próbuję stworzyć sobie swoją małą Toskanię, Sycylię i Piemont w kuchni. Odgrzebałam książkę, wydaną razem z Rzeczpospolitą. Czytałam ją wielokrotnie, do wielu przepisów wracam często, niektóre są dla mnie trudno osiągalne, ze względu na składniki, których odpowiedników jeszcze nie spotkałam nawet w najlepiej zaopatrzonych sklepach. Zaznaczam sobie te ulubione i te, które muszą poczekać w kolejce na sezon.
Postanowiłam, że od dziś zaczynam tydzień włoski, nie wszystko będzie smakowało mojemu M., ale jestem zdania, że kubki smakowe otwierają się na nowe smaki z czasem.
Zwieńczeniem mojego udanego urlopu były bruschetty z bakłażanem i oliwkami. Trzymanie  się przepisu zajęło mi więcej czasu, niż bym chciała, więc podam Wam przepis uproszczony i troszkę zmodyfikowany i gwarantuję, że potrawa nie straci na wartości.

Ciabatta, potrzebna do przyrządzenia bruschetty, pochodzi z północy Włoch, z okolic jeziora Como. Nazwę nadał jej charakterystyczny kształt kapcia, który powstaje po wylaniu ciasta na blachę. Dzięki miękkiemu środkowi i elastycznej skórce oprószonej mąką nadaje się na kanapki. Bosko smakuje skropiona samą oliwą.

Bruschetta z bakłażanem i oliwkami

Dla dwóch osób:
1 łyzka oliwy z pierwszego tłoczenia
1 posiekana cebula
2 posiekane ząbki czosnku
1 pokrojona w plasterki łodyga selera
1 mały drobno pokrojony grilowany bakłażan
1 pokrojona w cienkie paseczki grilowana czerwona papryka
10 pokrojonych w plasterki czarnych oliwek (tylko dla mnie, M. nie lubi)
2 łyżeczki odsączonych kaparów
1 łyżka prażonych orzeszków piniowych
1/4 szklanki posiekanej świeżej bazylii
2 ciabatty
dodatkowo 2 łyżki oliwy z pierwszego tłoczenia
pieprz, sól, oregano do smaku

Podam Wam od razu przepis zweryfikowany przeze mnie. Bakłażana przekrój na pół, wydrąż łyżeczką pestki, natrzej go solą. Musi tak sobie poleżeć. To mój sposób, aby puścił gorzkie soki. W międzyczasie umyj paprykę, usuń gniazda nasienne, pokrój w cieniutkie paseczki i griluj na patelni grilowej ok 5 minut. Bakłażana opłucz, pokrój w kosteczkę i griluj razem z papryką. Można w tym czasie uprażyć orzeszki piniowe, lecz moim zdaniem, można je dodać póżniej do potrawy tylko posiekane.
Jak bakłażan i papryka się podgrilują i zmiękną, podlej je łyżką oliwy, dodaj posiekaną cebulkę i seler. Podsmaż przez 3 minuty. W tym samym czasie przekrój ciabatty wzdłuż, skrop oliwą i wstaw do piekarnika na ok 10 min, nastaw piec na 200 stopni. Zdejmij z ognia warzywa. Dodaj wyciśnięty przez praskę czosnek,  posiekane kapary, orzeszki, posiekaną bazylię, odrobinę soli, pieprzu, oregano do smaku i wymieszaj.
Nakładaj na grzanki z ciabatty, posyp oliwkami i podaj póki gorące.
Dobrze smakowało z czerwonym wytrawnym winem. M. miał wybrać włoskie, jednak jako sympatyk bułgarskich, zaproponował Chateau Slavyantsi 2007 Cabernet Sauvignon. Mimo, że wytrawne, to delikatne w smaku, nie zagłuszało bądź co bądź delikatnego smaku bruschchetty i bakłażana. Wg bułgarskiej klasyfikacji wino to spełnia kryteria Premium Reserve. O głębokiej barwie i pełnym smaku. Produkowane z ręcznie zbieranych i selekcjonowanych winogron z rejonu Niziny Trackiej. Dojrzewające w dębowych beczkach.
A w tle...Felicita...

Deser noworoczny

Wyjątkowi, aczkolwiek niespodziewani goście, wyjątkowy dzień, więc i wyjątkowo pyszny, wyjątkowo prosty, wyjątkowo szybki deser :) Aby nie wychodzić z dobrego noworocznego humoru, lecz go podtrzymać, podałam ananasa, który świetnie pasował do szklaneczki szkockiej z lodem, lub jak kto wolał herbaty z imbirem.

Pijany ananas

Składniki na 3-4 porcje:
1 dojrzały ananas
6 daktyli
pół filiżanki szkockiej
3 łyżki miodu
2 plastry marynowanego imbiru
100 g płatków migdałów (dziś użyłam mielonych)
sok z połowy cytryny
łyżka masła
Smarujemy małe żaroodporne naczynie masełkiem. Ananasa obieramy, kroimy w dużą kostkę, wykrawając twardy trzon. Układamy w naczyniu. Z daktyli usuwamy pestki, kroimy w cieniutkie paseczki, dodajemy do ananasa. W słoiczku przygotowujemy marynatę: siekamy drobniutko imbir, dodajemy miód, sok z cytryny, szkocką, zakręcamy i potrząsamy, aż składniki się wymieszają. Zalewamy marynatą ananasa, delikatnie mieszamy składniki w naczyniu, posypujemy migdałami, przykrywamy i wstawiamy do piekarnika na ok 30 min z temp. 180 stopni. W trakcie pieczenia składniki można raz przemieszać, aby wszystkie kawałki owocu były dobrze nasiąknięte marynatą.
Deser podałam jeszcze gorący.

ziemniaki z boczkiem, cebulką i barszcz

Przed Nocą Pana Sylwestra nasz żołądek potrzebował kalorycznej potrawy. Wybrałam się na zakupy do ulubionego sklepu mięsnego, a tam... o godzinie 13.00 już pustki na półkach...ups! Trzeba było polegać tylko i wyłącznie na zawartości mojej lodówki. Leżał w niej tłusty Pan Boczek. M. idąc do piwnicy po drewno, zapakował w kieszenie parę przemarzniętych ziemniaków. Już wiedzieliśmy, na co mamy ochotę :)


Ziemniaki po chłopsku i barszcz

Składniki:
7 średnich ziemniaków
15-20 dkg boczku
duża cebula
3 łyżki oleju
sól, pieprz
łyżeczka kminku
pół łyżeczki ostrej papryki
pół łyżeczki suszonego koperku

Składniki na barszcz:
buteleczka koncentratu z buraków (300 ml)
2 ząbki czosnku
kostka rosołowa
łyżka oleju rzepakowego
kilka ziarenek czarnego pieprzu
2 suszone grzyby
kilka listków oregano (miałam zamrożone)
gałązka maggi
listek bobkwy
2 ziarenka ziela angielskiego

Ziemniaki obieramy, myjemy, kroimy w cienkie plasterki. Na patelni rozgrzewamy olej, podsmażamy 3 minuty ziemniaczki, pokrojoną w piórka cebulę i kosteczki boczku. Przykrywamy i dusimy na najmniejszym ogniu ok. pół godziny do miękkości, co jakiś czas delikatnie mieszając, a właściwie przekładając. Na końcu doprawiamy kminkiem, solą, pieprzem, koperkiem i papryką.
Gdy dusiły się nasze ziemniaczki, zrobiłam ekspresowy barszcz. Posiekałam czosnek, podsmażyłam go w garnku na oleju rzepakowym. Bardzo króciótko, bo czosnek szybko brązowieje i się przypala. Dorzuciłam kostkę rosołową, zalałam ok. 4 l wody, dorzuciłam grzybki, przyprawy i zagotowałam. Dolałam buteleczkę koncentratu z buraków ćwikłowych. Najbardziej lubię ten z Krakusa - jest najbardziej intensywny. Jeszcze podgotowałam ok 5 minut na małym ogniu i gotowe. Pyszny aromatyczny barszczyk do popicia. Doskonale komponował się z ziemniaczkami.
Było prosto i smacznie. Z tak  przygotowanym brzuszkiem, można iść się bawić :)))